thoughts arrive like butterflies.
Sorry, but I'm too lazy to write it in english.
Mam ostatnio wenę na coś wielkiego, ale zero motywacji do zrealizowania tego. Nigdy nie byłam ani też nie będę "artystką", ze względu na brak jakiegokolwiek talentu (mówią "Trza rozwijać, chodzić na lekcje rysunku na przykład!" tyle, że brak mi też siły na to ciągłe popieprzone PRÓBOWANIE) a moja kreatywność i ta głupia wrażliwość na wszystko dookoła, mnie zabija, nie od dziś jest to wiadome. No i w ogóle dawno mnie tu nie było, co nie znaczy też, że teraz powrócę. Oddałam do wywołania ostatni film ze Śląska, z sierpnia, którego prawdopodobnie nigdy nie odbiorę, bo bym tego najzwyczajniej nie wytrzymała. No i ogólnie wszystko się kićka, teraz powinnam docenić to popieprzone miasto i zacząć się użalać, że jednak chciałabym studiować w Polsce. CHOLERA. Mam Quentinową obsesję, mam Toolową obsesję, mam mnóstwo żałosnych obsesji, gdyż mam do obsesji skłonność, niemałą. Idę spać, a chciałabym, żeby za oknem było jasno i żeby podczas robienia zdjęć ulicy, wyszło coś, co chciałabym, żeby wyszło. Koniec.
- Mood:
Alienated - Listening to: Pearl Jam/TOOL
- Reading: Dziady
- Watching: Quentin's
- Eating: air
- Drinking: water
--
']['([])([])]|_
--
']['([])([])]|_
--
']['([])([])]|_
Previous Page12345...Next Page